Kilka lat temu miał miejsce ciekawy event, w czasie którego trzeba było między innymi przejść labirynt. Można było się do niego teleportować z miast startowych. Trochę czasu zajęło mi jego ukończenie. Następnego dnia, podczas rutynowej przejażdżki trafiłem na to:

Okazało się, że znajdował się niedaleko mojej osady. Akurat kilka osób było w środku.

Wyglądało to komicznie jak próbowali znaleźć wyjście. Trochę pomogłem i wróciłem do siebie.


Niedługo przyjechałem lepiej przygotowany.


Trochę budowania, kilka uderzeń i jesteśmy w środku.

Niewiele to dało. Palisada w tym miejscu była poza osadą, ale już żywopłot na jej terenie, więc nie dało się go ściąć. Okalał dokładnie cały teren zabawy – nici ze skrótu. Po kilku tygodniach od zakończenia eventu, nie było już śladu po żadnych budowlach. Teraz rosą tam drzewa i został jedynie płaski plac po labiryncie i poprzednich osadach, które tu były.