Ciąg dalszy pierwszego wpisu o Jackalu. Kilka razy zginąłem, ale w końcu zaliczyłem zadanie z journala „Starting From Scratch”, a od razu wpadło kolejne – „Territorial Ambitions”. Mamy przytulną jaskinię z żyłą żelaza, więc czas na podstawowy grind.
Grind w jaskini: forge pełen lumpów żelaza, ulepszam narzędzia, obok kupka rudy, a reszta ekipy kuje kolczugi i kopie dalej.

Kujemy chain armour. Armour chains z lumpów na dużym kowadle wychodzą z szansą 38%, a chain armour smithing mam ledwo 5,5. W forge'u leżą już pierwsze chain boots, coif i gauntlet.

Chain boot ze szansą 19%. „You almost made it, but the chain boot is useless” – trochę to potrwa.

Nie mam gdzie trzymać swoich zabawek, więc buduję small cart. Tu jeszcze niedokończony, w brzozowym lesie – kilka minut później, po ostatnich deskach, small nails i shaftach, był gotowy.

Cart gotowy – cedrowy, z moim imieniem wyrytym na rufie, od razu podciągnięty do QL 13,5. Stoi pod palisadą Freedom Outpost West, ekwipunek rozładowany. Teraz trzeba iść na poszukiwania opatrunków, tar i innych rzeczy przydatnych na co dzień.

Botanizuję i foraguję po okolicy: jajka, cotton, warzywa, zioła, jagody. Z cebuli, świeżej pietruszki i garści trawy, liści i mchu zrobiłem w końcu healing cover i nałożyłem go na siniaka na klatce piersiowej – bandaged, treated, healing. Rana zacznie się goić.

Widok na Wurm z Jackala. Nocą nad palisadą Freedom Outpost West wisi cały świat, z którego tu przyszliśmy.

Na Jackalu powstają już pierwsze większe osady. Po drodze mijam Rinjas Used Cars, Friendly Frontiers Coterie Crew i Lemosę – na zboczu brukowany plac z warsztatami, a niżej zagrody pełne koni i oswojonych pająków.

Ćwiczę walkę na practice doll z brzozowych shaftów, desek i dyni zamiast głowy. Tnę longswordem w barki, łydki i pachy – Fighting i Longsword powoli idą w górę, a lalka coraz bardziej poharatana.
