Ciężko cokolwiek znaleźć – każde miejsce szybko się wyczerpuje, a większość znalezisk od razu uszkadzam. Z ziół wpadają kmin, lubczyk, tymianek, bazylia i oregano. Ciekawsze są nowe źródła: w battlefield wreckage znajduję dwa unidentified fragment i skórzany rękaw, który od razu zakładam i naprawiam, a w rift outcrop trochę rift wood.
Cały dobytek po kwadransie zbierania: trochę ziół i warzyw, gałąź z tulipanowca, fragmenty i rift wood.

Zbieranie szło dalej: w egg mass jajka i jedwab, w battlefield wreckage kolejne fragmenty i ćwiekowana skórzana czapka (od razu na głowę), w padlinie długi róg i kopyta, w rift outcrop rift crystal, w mineral debris glina i kamień, a w krzakach jagody, maliny, truskawki, borówki i orzechy laskowe – z kolcami w gratisie. Po drodze minąłem venerable feral canid.
I w końcu coś mnie zagryzło. Rzuciłem się z gałęzią na adolescent rift beast, po chwili dołączył adolescent black bear i po niecałej minucie było po mnie. Odrodziłem się w Freedom Outpost West – bez niczego, cały dobytek został przy ciele.
Od nowa: pusty ekwipunek i świeżo odłamana gałąź z brzozy.

Po odrodzeniu zbieram wszystko od nowa: kłody, wyka barwierska, kwiaty, oleander, kiełki i żołędzie. Gdy grzebię w poszyciu, z ciemności wylatuje aged drakespirit – jednym ugryzieniem rani mnie mocno w udo, z obrażeniami wewnętrznymi.
Aged drakespirit – latający duch smoka w czerwonym mroku Jackala. Z gałęzią w ręku nie mam z nim szans.

Uciekłem drakespiritowi i zbieram dalej – rozmaryn, oregano i mięta. W krzakach trafiam na kolejnego mieszkańca Jackala.
Venerable ferropod – wielki ślimak z rdzawą, łuskowatą skorupą. Według zapowiedzi twórców to jeden z nowych mobów Jackala, z którego wypada żelazo.

Bez staminy chodzi się bardzo powoli, a każde podejście pod górę to męka. Mijam kolejne świeżo założone osady – Sunset, Moonhaven, Rinjas Used Cars, Meals Ready To Eat – w których ludzie już kopią i wycinają drzewa. Po drodze czerwone grzyby, czosnek, jedwab i smoła z egg mass, trochę mięsa, a dla zastrzyku energii wysysam jajko. Najważniejsze jednak, że w końcu mam dwa kamienie – na Jackalu to prawdziwy skarb.
Zapada noc. Między ciemnoczerwonymi drzewami widać zielony słup portalu w miasteczku.

Trzeba było wrócić do spawnu, bo brak wody skutecznie utrudniał chodzenie. Wracam do Freedom Outpost West i w końcu piję z fontanny. Akurat wtedy przychodzi komunikat, że za pół godziny serwer zostanie zrestartowany – hotfix tylko dla Jackala, który ma zwiększyć gęstość części źródeł surowców. Nie tylko ja narzekałem, że ciężko cokolwiek znaleźć.
Picie z fontanny w miasteczku. W ekwipunku zioła, grzyby, mięso z niedźwiedzia, jedwab, smoła i dwie kupki stone shards po 20 kg.

Przed restartem zdążyłem jeszcze upiec mięso i otworzyć konto w banku w Freedom Outpost West (stone shards bank nie przyjmuje). Potem kolejna runda zbierania: mięta, rozmaryn, cebula, czosnek, pietruszka, kmin, marchewka i maliny z kolcami. Przy okazji wyjaśniła się nazwa tych czerwonych drzew – to desolate tree; obok rośnie też frond tree.
Trzy minuty do hotfixa, który ma zwiększyć liczbę node'ów, bo ciężko tu cokolwiek znaleźć. Ustawiłem się przy skale – może po restarcie trafi się tu mineral node.
Moje miejsce przy skale, po prawej desolate tree. Czekam na restart.

Ciąg dalszy: Jackal – jaskinia z żelazem