Pamiątkowe zdjęcie przed startem. Cała ekipa w siodłach, ustawiona w szeregu na łące pod obozem – jeszcze w komplecie i w czystych zbrojach. Zaraz zaczynamy.

Zaczęło się! Rift beasty wysypują się jedna za drugą, ziemia pod nami robi się biała, a w tłumie jeźdźców leci Fungus Trap. Pierwszy champion pada po kilku sekundach, ja biorę na cel venerable rift beast. Na czacie ktoś krzyczy „FOR XAN!”.

Walka w pełni. Wokół szakale z zakrzywionymi szablami i opancerzone wilki, my w środku kotła. Magranon błogosławi pole masową staminą, Fo leczy rany, a bestie padają jedna po drugiej. Teraz na cel idzie rift jackal.

Spore lanie zebrałem. Szakale uparły się właśnie na mnie – ponad czterdzieści trafień w kilka minut, w plecy, w pierś, w ramiona. Świat zrobił się czerwony, więc odwrót pod namiot i bandażowanie. Dobrze, że zostawiłem tu bawełnę.

Opatrzony wracam w sam środek. Nad tłumem wyrasta ogromna rift beast w łuskowej zbroi, w czerwonym słupie majaczy rogata sylwetka, a na niebie wisi blady księżyc. Padają kolejne championy – beast i jackal – a Magranon znowu dorzuca staminy.

Przyjemniaczki. Szakal w łuskowej zbroi zagląda mi przez płot, za nim pole usłane trupami, a od strony słupa idą kolejni z maczugami. Znowu wszystko na czerwono – ledwo uszedłem z życiem. Za to w plecaku ląduje zwłoka championa rift beast.

Kolejna fala, tym razem z magią – rift castery i summonery z maczugami, a niebo zrobiło się zielonkawe. Wszędzie wyrastają świecące grzyby z Fungus Trap, pod nogami leżą pokonani. Topór w górę i biorę na cel summonera, a Magranon i Fo znowu trzymają nas przy życiu.

Ciężkie walki. Niebo spłynęło krwią, ziemia usłana ciałami bestii i szakali, wzdłuż płotu wybuchają niebieskie zaklęcia, a zza kolosa wychodzą kolejni z uniesioną bronią. Znowu czerwono przed oczami – bandaże idą w ruch jeden za drugim.

Kolejny przyjemniaczek, tym razem solo i z bliska. Rift summoner w fioletowej łusce, z maczugą uniesioną nad głową i czerwonymi ślepiami. Zapada noc, za nim jeszcze świecą niebieskie zaklęcia. Patrzy, jakby to on wybrał mnie na cel.
